Bővebb ismertető
KARMAZYNOWY POEMAT
MOCHNACKI
IV r. 1832 Maurycy Mochnacki koncertowal w Metzu
Mochnacki jak trup blady siadí przy
klawikordzie
I z wolna j^I próbowac akord po akordzie. Juz sciany peinej sali w zóitym tonq, blasku, A tam w k^cie kirasjer w wyzlacanym kasku, A tu blizej won perfum, dam strojonych
sznury,
A wyzej na galerii — milcz serce! —
mundury.
Tylko jeden krok maly od sali go dzieli, Krok jeden przez wgiçbienie dia raiejskiej
kapeli —
On wie, ze okop hardy w tej przepasci
rosnie,
Wiçc skryí si§ za okopem i zagra o wiosnie.