Bővebb ismertető
PARYZ
Patrz! przy zachodzie, jak z Sekwany
lona
Powstaj^ gmachy polamanym skladem, Jak jedne drugim wchodz^ na ramiona, Gdzieniegdzie ulic przeswiecone
sladem.
Gmachy skrçconym wydaj^ siç gadem, Zçbat^i dachów iusk^ siç najeza. A tam — czy z^dlo oslinione jadem? Czy slonca premien ? czy spisa rycerza ? Wysoko — strzela blaskiem ozlocona wieza.
Nowa Sodomo! posród twych kamieni Miiozy siç zbrodnia bezwstydna
widomie
I kiedys na ciç spadnie deszcz plomieni, Lecz nie deszcz bozy, nie zamkniçty
w gromie,