Bővebb ismertető
Tyle ta bazylika ma zwiqzków z dziejami narodu polskiego, tyle z epokami pomyslnosci i róznych przypadków tej monarchii, iz gdyhy zadnej nie bylo pisanej historii krajów pol-skich, sciany i marmury jej w wiqkszej czqsci poznac by jq daly".Tymi slowy w roku 1787 biskup sufragan Józef Olechowski powital w katedrze kra-kowskiej ostatniego polskiego króla Stani-slawa Augusta Poniatowskiego. Zawarl w nich przedziwnq prawdq ukrytq w mu-rach tego kosciola sanktuarium narodo-wego Polski. Zdajemy sobie wszyscy dohrze sprawq, ze wejsc do tej katedry nie mozna bez wzruszenia. Wiqcej nie mozna do niej wejsc bez drzenia wewnqtrznego, bez Iqku, bo zawiera siq tu jak w malo której katedrze swiata ogromna wielkoéc, którq prze-mawia do nas cala historia Polski, cala nasza przeszlosc; przemawia zespolem pomników, sarkofagów, oltarzy, rzezb, a nade wszystko zespolem dawno zgaslych imion i nazwisk. Wszystkie te imiona i nazwiska znaczq i wy-znaczajq, kazde dia siebie i wszystkie razem, olbrzymiq tysiqcletniq drogq naszych dziejów. I dlatego czlowiek, który wchodzi do tej katedry, nawet jako przygodny pielgrzym, musi zatrzymac siq przed tq wielkosciq. Wylania siq w katedrze wav)elskiej jako rzeczywistosc zywa, cala nasza wielka tysiqcletnia tradycja: chrzescijaúska i polska zarazem. Tradycja hi-storyczna to slowo zdaje siq pobrzmiewac przeszlosciq, zdaje siq mówic o tym, co