Bővebb ismertető
Przedmowa
Po raz pierwszy czytaJem Na srebrnym globie niedtugo po Trylogii. Umiaiem wtedy czytac tak, jak - obawiam siç -nigdy juz nie bçdç umiai. Bylem pochlaniaczem ksi^zek zar-liwym i bezwzglçdnym w walce z domowym porz^dkiem, ktôry usilowai roziamac mi lekturç na czçsci, gdy ja w zaden sposôb nie moglem siç od niej oderwac i gnaj^c przez stronice, sprawdzalem co jakis czas trwozliwym dotykiem, czy aby wiele zostaio jeszcze do konca. Plomienie, wzniecane w dwu-nastoletniej giowie, gasty zazwyczaj szybko, aie ta historia przez lata palila siç we mnie ognistym sladem. Ci^gnçlo mnie do niej, do jej ,,dobrych miejsc", czytalem je i czytalem wci^z na nowo, rozstac siç nie moglem ze wspanial^ grozq Ksiçzyca, oblçgalem ukochane strony, z ktôry ch wiaî tajemniczy, lodo-waty mrok bezdennych szczelin skalnych, wracalem do gru-zôw zagadkowego miasta na pustyni, do wstrzqsaj^cej kata-strofy drugiego pocisku ziemskiego, szperalem w tekscie jak badacz, jak poszukiwacz skarbow, iowi^cy chciwie zia-renka ziota w przemywanym piasku - pozazdroscic takiego czytelnika!
O autorze nie wiedzialem oczywiscie nie, nie obchodzil mnie wcale, nie byl mi potrzebny. Juz wtedy ksi^zka ta liczyla ponad trzydziesci lat zycia, dzis liczy ich z gor^ piçcdziesi^t. Piçkny wiek.
Do ponownego odczytania zabieralem siç z pewnym niepokojem. Niejedno juz bôstwo powiesciowe strqciîem z piedestalu, ktôry ufundowalem mu ongis. W takich rozczaro-