Bővebb ismertető
1. NA PULAPIEStartujemy kluczem w trzy maszyny z malego polowego lotni-ska. Prowadzi kpt. Sikora; na lewo sierzant Wodzidlo, na pra-w0 ja. Lec^ po raz pierwszy w tym zespole. Tamci dwaj sq zgrani i znaj^ síq nawzajem doskonale. Byl z nimi takze trzeci do wczoraj. Zestrzelily go niemieckie messerschmitty.Dawno juz nie siedzialem za sterem myáliwskiego samolotu, chyba ze cztery miesi^ce, a moze nawet pól roku. I z pewnosci^ w czasie ostatniego lotu, odbytego zapewne día przyjemnoáci, nie przyszlo mi do glowy, ze nastepny odbede na zadanie bojowe podczas wojny.Stwierdzam zreszt^, ze mimo braku treningu ten lot w kluczu pod nie znanym mi z latania dowódc^ idzie nie najgorzej: dosto-sowanie k^ta nachylenia maszyny, obrotów émigla i predkoáci do tych samych elementów pilotowania moich towarzyszów nie sprawia mi wi^kszych trudnoáci. Po kilku minutach lee? skrzy-dlo w skrzydlo z nimi.Nie mam bynajmniej przedbitewnego" nastroju. Musze do-piero uáwiadomic sobie, ze naprawde lecimy si? bic, aby w to uwierzyc. Na razie nie boje síq ani trocha i to wydaje mi si? dziwne.Pami^tam mój pierwszy lot bojowy. Mialem wtedy lat dzie-wi^tnascie, o wiele mniej do stracenia niz obecnie, lepsze ner-wy niz dziá i silniejszy organizm. Nie znalem niebezpieczenstwa tak, jak znam je teraz, po dwudziestu latach zyeia spQdzonego w zawodzie, w którym ginie bí|dz co b^dz kilkanaácie procent personelu roeznie. Zreszta marzylem wtedy o tym, aby prze-lac krew za ojczyzn^", nie bardzo zdaj^c sobie sprawe z real-5